poniedziałek, 21 września 2026

Śladami Joanny D'Arc po Rouen, Francja

Śladami Joanny D'Arc po Rouen, Francja

Rouen jest jednym z tych miast, w których historia Joanny d’Arc nie kończy się na pomniku czy muzealnej ekspozycji. Jej ostatnie miesiące życia są niemal zapisane w miejskich ulicach. To właśnie tutaj, w mieście zajętym wówczas przez Anglików, Joanna była więziona, przesłuchiwana i sądzona i tutaj 30 maja 1431 roku została spalona na stosie. Dziś można przejść przez Rouen niemal dokładnie jej śladem – od miejsca więzienia aż po plac, na którym zakończyło się jej życie.


Joanna urodziła się około 1412 roku. Według własnych relacji od trzynastego roku życia słyszała głosy świętych, które nakazały jej pomóc Francji w walce z Anglikami podczas wojny stuletniej. W wieku zaledwie siedemnastu lat stanęła na czele wojsk francuskich i przyczyniła się do przełamania oblężenia Orleanu. Jej sukcesy pozwoliły doprowadzić do koronacji Karola VII w Reims, co miało ogromne znaczenie polityczne i symboliczne. W 1430 roku Joanna dostała się do niewoli burgundzkiej, a następnie została sprzedana Anglikom. Przewieziono ją do Rouen, które wówczas znajdowało się pod kontrolą angielską i było jednym z najważniejszych ośrodków ich władzy we Francji.


Od więzienia Joanny – Tour de la Pucelle

Wędrówkę najlepiej rozpocząć przy rue Jeanne-d’Arc, gdzie zachowały się pozostałości wieży dawnego zamku Filipa Augusta. To tutaj znajdowała się więzienna wieża, w której Joanna była przetrzymywana po przewiezieniu do Rouen. Zamek z XIII wieku w czasach Joanny znajdował się w rękach Anglików, a sama więźniarka została umieszczona w jednej z jego wież, znanej później jako Tour de la Pucelle – Wieża Dziewicy. Do dziś można zobaczyć jej relikty przy numerze 102 rue Jeanne-d’Arc.

To miejsce ma szczególnie ponury związek z procesem. Joannę przesłuchiwano przez wiele tygodni. Jej sędzią był biskup Pierre Cauchon, a proces rozpoczął się 9 stycznia 1431 roku. Oskarżano ją między innymi o herezję, bluźnierstwo i noszenie męskiego stroju. W rzeczywistości proces miał również bardzo wyraźny wymiar polityczny – Joanna stała się dla Anglików niezwykle niebezpiecznym symbolem francuskiego oporu.

Co ciekawe, sędziowie rozważali zastosowanie tortur. Joannę zaprowadzono nawet do pomieszczenia, w którym znajdowały się narzędzia tortur. Ostatecznie zrezygnowano z ich użycia. Zachowane świadectwa procesu pokazują jednak, jak ciężkie były warunki jej uwięzienia.

Palais de l’Archevêché – tutaj sądzono Joannę

Następnym punktem jest pałac arcybiskupi, czyli Palais de l’Archevêché przy rue Saint-Romain. Dziś mieści się tutaj Historial Jeanne d’Arc, jedno z najważniejszych miejsc poświęconych bohaterce w Rouen.

Nie jest to jednak zwykłe muzeum. Wykorzystuje średniowieczne wnętrza dawnego pałacu, w tym pozostałości krypt i pomieszczeń związanych z działalnością sądu kościelnego. Ekspozycja została pomyślana jako multimedialne śledztwo dotyczące Joanny – jej życia, procesu, śmierci, a później także narodzin jej legendy.

Warto zwrócić uwagę na pewien paradoks. To właśnie w tym miejscu, ćwierć wieku po śmierci Joanny, rozpoczęła się droga do przywrócenia jej dobrego imienia. W 1456 roku odbył się tutaj proces rewizyjny, który doprowadził do unieważnienia wyroku z 1431 roku. Joanna, uznana za heretyczkę i skazana na śmierć, została więc pośmiertnie oczyszczona z zarzutów.

Kościół Saint-Ouen – chwila, w której Joanna próbowała ocalić życie

Kolejnym ważnym miejscem jest potężny kościół opactwa Saint-Ouen. To właśnie w jego pobliżu, na dawnym cmentarzu, 24 maja 1431 roku odbyła się publiczna ceremonia abjuracji (łac. abjuratio – uroczyste wyrzeczenie się, odprzysiężenie), czy publiczne wyrzeczenie się swoich poglądów.


Joanna, zagrożona spaleniem na stosie, zgodziła się wyrzec części swoich wcześniejszych deklaracji. Według zachowanych akt podpisała dokument, który miał oznaczać wyrzeczenie się herezji. Sytuacja szybko jednak się zmieniła. Po powrocie do więzienia ponownie założyła męski strój. Jej sędziowie potraktowali to jako dowód nawrotu do herezji – tak zwany relaps. To właśnie wtedy zapadła ostateczna decyzja o spaleniu jej na stosie.

W tym miejscu historia Joanny staje się szczególnie przejmująca. Nie była już wtedy młodą dowódczynią z czasów kampanii nad Loarą. Miała około dziewiętnastu lat, była więźniarką i znajdowała się całkowicie w rękach swoich przeciwników.

Place du Vieux-Marché – miejsce stosu

Najbardziej znanym punktem „szlaku Joanny d’Arc” jest oczywiście Place du Vieux-Marché. To tutaj 30 maja 1431 roku wykonano wyrok.

Dzisiejszy plac bardzo różni się od tego, który widziała Joanna. W XV wieku znajdowały się tutaj między innymi kościoły Saint-Sauveur i Saint-Michel oraz wielka hala targowa. Plac był również miejscem wykonywania publicznych egzekucji.

Joannę przyprowadzono tutaj przed tłum mieszkańców Rouen, przedstawicieli władz kościelnych i Anglików. Została spalona żywcem. Według przekazów przed śmiercią poprosiła o krzyż. Jeden z duchownych miał przygotować dla niej niewielki krzyż z dwóch kawałków drewna, który trzymała przed oczami.

Dzisiaj w miejscu związanym ze stosem stoi duży krzyż upamiętniający Joannę. W 1979 roku na placu umieszczono również tablicę pamiątkową.

Ale jest tutaj jeszcze jeden niezwykły element. Współczesny kościół Sainte-Jeanne-d’Arc został wzniesiony właśnie przy Place du Vieux-Marché. Jego nietypowa, przypominająca odwróconą łódź konstrukcja kryje między innymi dawne witraże przeniesione z innych miejscowych kościołów, które ucierpiały podczas II wojny światowej. W ten sposób miejsce śmierci średniowiecznej bohaterki połączono z pamięcią o znacznie późniejszych dziejach miasta.

„Grób Joanny” w Sekwanie

Na koniec warto dojść w kierunku Pont Boieldieu, czyli mostu nad Sekwaną. To właśnie w tym rejonie, według tradycji związanej z wydarzeniami z 1431 roku, rozrzucono prochy Joanny.

Nie jest to oczywiście grób w dosłownym znaczeniu. Kat, któremu nakazano spalić ciało tak, aby nie pozostały po nim relikwie, miał wrzucić pozostałości do Sekwany. Dlatego podczas współczesnych uroczystości ku czci Joanny kwiaty są rzucane z mostu do rzeki, w miejscu określanym symbolicznie jako „tombeau de Jeanne” – grób Joanny.


To właśnie Sekwana zamyka więc tę niezwykłą trasę. Joanna przybyła do Rouen jako więźniarka, została tutaj osądzona i stracona, a jej prochy miały zniknąć w rzece. Paradoks historii polega na tym, że zamiast zostać zapomniana, stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci francuskiego średniowiecza.

Rouen – miasto, które najpierw ją skazało, a później uczyniło symbolem

Spacer śladami Joanny d’Arc pokazuje jeszcze coś ważnego. Rouen nie jest tylko miejscem jej męczeństwa. To również miasto, w którym po latach rozpoczęto proces naprawiania niesprawiedliwego wyroku. W 1456 roku wyrok z 1431 roku został unieważniony, a Joanna została oczyszczona z zarzutów. Kilka stuleci później jej historia zaczęła żyć własnym życiem – jako symbol Francji, Kościoła, patriotyzmu, kobiecej odwagi, a nawet jako postać wykorzystywana przez rozmaite ruchy polityczne. Historial Jeanne d’Arc pokazuje właśnie tę niezwykłą przemianę: od historycznej Joanny do „Joanny d’Arc” – mitu, który stworzyły kolejne pokolenia


Ciekawostką jest, że Rouen przez stulecia próbowało zmierzyć się z własną historią. Miasto, które było świadkiem skazania i śmierci bohaterki Francji, stało się jednocześnie jednym z najważniejszych miejsc jej kultu. Dziś trudno znaleźć inną postać historyczną tak silnie obecną w przestrzeni miejskiej Rouen. Jej wizerunek można zobaczyć na pomnikach, tablicach pamiątkowych, w muzeach, kościołach, a nawet w witrynach sklepów i restauracji. Dla wielu odwiedzających właśnie śladami Joanny d’Arc rozpoczyna się odkrywanie historii stolicy Normandii.


piątek, 18 września 2026

Târgu Mureș, Rumunia

Târgu Mureș, Rumunia

Târgu Mureș, położone w sercu Transylwanii, jest jednym z tych rumuńskich miast, które najlepiej pokazują, jak skomplikowana była historia tego regionu. Miasto znane jest po rumuńsku jako Târgu Mureș, po węgiersku jako Marosvásárhely, a jego dzieje przez stulecia splatały się z historią Węgier, Siedmiogrodu, Habsburgów i późniejszej Rumunii. 


Dzisiaj obok siebie można tu znaleźć średniowieczną twierdzę, barokowe i secesyjne kamienice, pałace oraz niezwykły Pałac Kultury, będący jednym z najciekawszych przykładów secesji w całej Transylwanii.

Miasto targów nad Maruszą

Nazwa Târgu Mureș oznacza właściwie „targ nad Maruszą” – od rzeki Mureș, czyli Maruszy. To nieprzypadkowa nazwa. Miasto przez wieki było ważnym ośrodkiem handlowym, w którym krzyżowały się szlaki prowadzące przez Transylwanię. W dokumentach pojawia się już w średniowieczu, a w 1616 roku uzyskało status wolnego miasta królewskiego.

Największym architektonicznym skarbem Târgu Mureș jest bez wątpienia Pałac Kultury – Palatul Culturii. Powstał w latach 1911–1913 z inicjatywy burmistrza Györgya Bernádyego, człowieka, który na początku XX wieku właściwie zmienił oblicze miasta. To właśnie za jego czasów powstawały nowe szkoły, budynki publiczne, oświetlenie uliczne i kanalizacja. Bernády miał ambicję przekształcenia prowincjonalnego miasta w nowoczesny ośrodek kultury.

Projekt powierzono budapeszteńskim architektom Marcellowi Komorowi i Dezső Jakabowi. Ich dzieło jest przykładem węgierskiej odmiany secesji, zwanej często secesją transylwańską lub secesją siedmiogrodzką. Budynek nie miał być jedynie efektownym pałacem. Od początku planowano w nim umieścić szkołę muzyczną, bibliotekę, muzeum, szkołę językową, sale koncertowe i przestrzenie wystawowe.

Co ciekawe, pierwotny projekt był mniejszy. Początkowo Pałac miał mieć tylko dwa piętra, ale kiedy budowa już trwała, burmistrz Bernády przekonał architektów do dodania kolejnej kondygnacji. Powód był dość praktyczny – okazało się, że szkoła muzyczna potrzebuje więcej miejsca, niż pierwotnie zakładano.

Pałac, który opowiada legendy

Najbardziej niezwykłą częścią budynku jest Sala Lustrzana. Już sama jej nazwa brzmi trochę baśniowo. Pochodzi od dwóch potrójnych weneckich luster ustawionych naprzeciwko siebie na końcach sali. Jednak prawdziwą atrakcją jest dwanaście ogromnych witraży wykonanych w 1913 roku w pracowni słynnego budapeszteńskiego artysty Miksy Rótha.


I tutaj zaczyna się najciekawsza część. Witraże nie są przypadkowym zbiorem dekoracyjnych obrazów. Opowiadają historie.

Część z nich przedstawia codzienne życie Seklerów – ich domy, stroje, zajęcia i tradycyjną architekturę. Inne odnoszą się bezpośrednio do seklerskich legend. Cztery centralne witraże przedstawiają natomiast sceny z popularnych węgierskich ballad ludowych.

Wśród przedstawionych opowieści znajdują się między innymi historie o Budai Ilonie, Salamon Sarze, Kadar Kacie oraz pięknej Julii zabranej do nieba. Są to opowieści pełne miłości, zdrady, śmierci, nadprzyrodzonych wydarzeń i tragicznych wyborów. 

Jedna z nich opowiada o dziewczynie oszukanej przez diabła, inna o zakazanej miłości, a jeszcze inna o młodej kobiecie, która umiera i zostaje opłakiwana przez matkę.

Warto więc podczas zwiedzania Pałacu nie traktować witraży wyłącznie jako dekoracji. To właściwie ogromna księga dawnych legend, zapisana szkłem i światłem.

„Klejnot” secesji

Pałac Kultury robi ogromne wrażenie również z zewnątrz. Fasada jest pełna mozaik, płaskorzeźb, ornamentów, ceramiki, fresków i kolorowych elementów. W środku znajdują się między innymi polichromowane płytki z fabryki Zsolnay, bogato zdobione schody, malowidła i złocenia. Całość miała tworzyć coś w rodzaju „dzieła totalnego”, w którym architektura, malarstwo, rzeźba, rzemiosło artystyczne i muzyka tworzą jedną całość.

Szczególnie interesująca jest sala koncertowa. Zamontowano w niej w 1913 roku ogromne organy wyprodukowane przez śląską firmę Rieger. Instrument posiadał aż 4463 piszczałki i 63 głosy.

Co ciekawe, witraże z Sali Lustrzanej miały być prezentowane na międzynarodowej wystawie sztuki dekoracyjnej w San Francisco w 1914 roku. Ostatecznie wybuch I wojny światowej pokrzyżował te plany – na wystawę wysłano jedynie projekty, które zresztą zostały nagrodzone.

Dzisiaj w Pałacu Kultury działają między innymi biblioteka, muzeum, muzeum sztuki i filharmonia. Zwiedzający mogą zobaczyć foyer, klatki schodowe, Salę Lustrzaną, Małą Salę oraz Wielką Salę koncertową.

Jeszcze jedna ciekawostka – miasto dwóch kultur

Târgu Mureș jest szczególnie interesujące dlatego, że jego historię trudno przypisać wyłącznie jednemu narodowi. Przez wieki spotykały się tutaj kultura węgierska, seklerska, rumuńska, niemiecka i żydowska. Właśnie dlatego miasto jest ciekawym miejscem do obserwowania skomplikowanej historii Transylwanii – regionu, w którym granice polityczne zmieniały się znacznie częściej niż język, tradycje czy pamięć mieszkańców.

środa, 16 września 2026

Park Wisławy Szymborskiej, Kraków

Park Wisławy Szymborskiej, Kraków

Park im. Wisławy Szymborskiej przy ul. Karmelickiej jest jednym z ciekawszych nowych zielonych miejsc Krakowa, przede wszystkim dlatego, że nie jest typowym „pomnikiem” noblistki. 


Zamiast rzeźby czy monumentalnego monumentu miasto stworzyło miejsce, w którym można po prostu usiąść, spacerować, czytać i obserwować przyrodę. 


Park otwarto 2 lipca 2023 roku, dokładnie w setną rocznicę urodzin Szymborskiej. Powstał dzięki projektowi zgłoszonemu do budżetu obywatelskiego, który poparło blisko 9 tysięcy krakowian.

Park Wisławy Szymborskiej znajduje się przy ul. Karmelickiej 24b, w miejscu, które wcześniej zajmował betonowy parking. To zresztą jedna z najciekawszych historii tego parku: przestrzeń mocno zdegradowana została całkowicie przekształcona w zieloną enklawę w samym centrum miasta.

Są tutaj ławki, trawnik, drzewa, strumyk, a nawet mały sad. Najbardziej oczywiste są jednak literackie nawiązania do Szymborskiej. Wśród zieleni umieszczono cytaty z jej wiersza Możliwości. To bardzo dobry pomysł, bo teksty poetki nie zostały zamknięte na tablicy pamiątkowej. Pojawiają się podczas zwykłego spaceru, trochę jak niespodziewane odkrycia.


Na ścianie budynku przy Karmelickiej 28, tuż obok parku, znajduje się mural, którego centralnym elementem jest wiersz „Nic dwa razy”. Dzięki temu park nie kończy się właściwie na swojej zielonej przestrzeni – twórczość Szymborskiej wychodzi również na otaczającą ją miejską architekturę.

poniedziałek, 14 września 2026

Termopile - pomnik Leonidasa i 300, Grecja

Termopile - pomnik Leonidasa i 300, Grecja

Termopile to miejsce, które przeszło do historii jako symbol walki garstki ludzi z potężnym przeciwnikiem. Dzisiaj znajduje się tu niewielki kompleks pomników, z których najbardziej charakterystyczny jest monumentalny posąg króla Sparty Leonidasa. Stoi on w pobliżu współczesnej drogi, mniej więcej w rejonie dawnego przesmyku, w którym w 480 roku p.n.e. rozegrała się słynna bitwa. Współczesny pomnik wzniesiono w 1955 roku, a jego autorem był grecki rzeźbiarz Vasos Falireas. Leonidas przedstawiony jest jako uzbrojony hoplita – z hełmem, tarczą i włócznią.

Pod posągiem znajduje się krótki, ale niezwykle wymowny napis po grecku: „ΜΟΛΩΝ ΛΑΒΕ” (czytane "molon lave") – „Przyjdź i weź”. Według tradycji tak właśnie Leonidas odpowiedział Kserksesowi, gdy perski król zażądał, aby Grecy złożyli broń. To jedno z najbardziej znanych powiedzeń związanych ze Spartą i do dziś jest symbolem nieugiętej postawy.

Bitwa pod Termopilami

Sama bitwa wydarzyła się podczas drugiej wielkiej perskiej wyprawy przeciw Grecji. W 480 roku p.n.e. ogromna armia perskiego króla Kserksesa I ruszyła na południe. Grecy musieli znaleźć miejsce, w którym niewielkie siły mogłyby zatrzymać przeciwnika. Idealne wydawały się Termopile – wąski przesmyk pomiędzy górami a morzem. Nazwa oznacza zresztą „Gorące Wrota” i nawiązuje do znajdujących się tutaj źródeł termalnych.

Leonidas nie dowodził jednak wyłącznie słynnymi „300 Spartanami”. Początkowo pod jego rozkazami znalazło się około 7 tysięcy Greków z różnych polis, a 300 Spartan stanowiło elitarną grupę wojowników. Przez trzy dni Grecy odpierali perskie ataki. Wąski teren sprawiał, że Persowie nie mogli wykorzystać swojej ogromnej przewagi liczebnej. Ciężkozbrojni greccy hoplici, walczący w zwartej falandze, byli w takim miejscu wyjątkowo skuteczni.

Sytuację zmieniła zdrada. Grek imieniem Efialtes z Malis wskazał Persom górską ścieżkę zwaną Anopaja, którą można było obejść greckie pozycje i zaatakować obrońców od tyłu. Kiedy Leonidas dowiedział się, że jego armia zostanie okrążona, większość Greków odesłał. Sam pozostał z 300 Spartanami oraz 700 Tespijczykami i około 400 Tebańczykami. Wszyscy oni znaleźli się w ostatniej fazie bitwy.

I tutaj zaczyna się historia, która przez następne 2500 lat obrosła legendą. Leonidas i jego ludzie zginęli, ale ich opór pozwolił pozostałym Grekom wycofać się i przygotować do dalszej walki. Z militarnego punktu widzenia Termopile były porażką Greków. Z punktu widzenia propagandy i morale stały się jednak niezwykle ważnym zwycięstwem symbolicznym. Współczesne greckie dziedzictwo historyczne podkreśla właśnie ten aspekt: ofiara Leonidasa i jego żołnierzy stała się symbolem obowiązku wobec ojczyzny i poświęcenia.

Co ciekawe, 300 Spartan nie było jedynymi bohaterami ostatniej fazy bitwy. Szczególnie ważni byli Tespijczycy. Około 700 mieszkańców Tespiów zdecydowało się pozostać i walczyć razem ze Spartanami. Ich udział przez wieki pozostawał jednak w cieniu sławy Leonidasa. Współcześnie również ich upamiętniono – niedaleko pomnika Leonidasa znajduje się monument poświęcony 700 Tespijczykom, wzniesiony w 1997 roku.

Jeszcze bardziej niezwykłym miejscem jest niewielkie wzgórze Kolonos, znajdujące się w pobliżu pomnika. Według tradycji to właśnie tutaj rozegrała się ostatnia faza bitwy. Dziś znajduje się tam kamienna tablica z jednym z najsłynniejszych epitafiów starożytności, przypisywanym poecie Simonidesowi z Keos:

„Przechodniu, powiedz Sparcie: tu leżą jej syny, prawom jej do ostatniej posłuszni godziny.”

Oryginalna starożytna stela nie zachowała się. Dzisiejszą tablicę ustawiono w latach 50. XX wieku, wykorzystując tekst starożytnego epitafium.

Termopile - pomnik

To właśnie ten napis jest, moim zdaniem, nawet bardziej przejmujący niż pomnik Leonidasa. Nie mówi o zwycięstwie ani o zemście. Nie wychwala nawet wprost bohaterstwa. Prosi jedynie przechodnia, aby przekazał Sparcie wiadomość: jej żołnierze wykonali swój obowiązek.

Warto też pamiętać, że współczesne Termopile wyglądają zupełnie inaczej niż w czasach Leonidasa. Dawny przesmyk był bardzo wąski i znajdował się pomiędzy górami a Zatoką Malijską. Przez ponad dwa tysiące lat rzeka Spercheios nanosiła jednak osady, przez co linia brzegowa przesunęła się o kilka kilometrów. Miejsce, które dzisiaj oglądamy, nie przypomina więc dokładnie pola bitwy z 480 roku p.n.e.

To prowadzi do bardzo ciekawej ciekawostki: gdyby Leonidas stanął dzisiaj w miejscu bitwy, prawdopodobnie nie rozpoznałby krajobrazu. Termopile nie są już ciasną gardzielą między morzem a górami. Zmieniła je geologia, działalność rzeki i człowiek.

W pobliżu pomnika znajdują się również gorące źródła, od których miejsce otrzymało swoją starożytną nazwę. Można więc powiedzieć, że Termopile łączą w jednym miejscu trzy różne historie: starożytną bitwę, legendę Leonidasa oraz żywą do dziś tradycję źródeł termalnych.

Jest w tym miejscu jeszcze jeden paradoks. Pomnik Leonidasa jest stosunkowo młody – pochodzi z 1955 roku – ale jego przesłanie ma ponad dwa tysiące lat. Współczesny posąg stał się jedynie materialnym symbolem historii, która już w starożytności została zamieniona w legendę. A kilka kroków dalej znajduje się skromna tablica z epitafium Simonidesa. Razem tworzą niezwykłą parę: potężny wojownik z brązu i kilka słów skierowanych do przypadkowego przechodnia.

Dzisiaj miejsce jest otwartym terenem pamięci i można je zwiedzać bezpłatnie. Oficjalny grecki portal Hellenic Heritage wskazuje, że od pomnika Leonidasa można przejść na wzgórze Kolonos, gdzie znajduje się miejsce ostatniej walki.


Polecany post

Śladami Outlandera - to tu kręcono serial

 Śladami Outlandera - to tu kręcono serial Serial Outlander przyciągnął miliony widzów nie tylko historią Claire i Jamiego Fraserów, ale ta...