piątek, 12 czerwca 2026

Saint-Malo miasto korsarzy

Saint-Malo miasto korsarzy

Saint-Malo to jedno z najbardziej malowniczych miast Bretanii i zarazem miejsce owiane legendami o korsarzach, piratach i morskich duchach. Położone nad kanałem La Manche miasto słynie z potężnych murów obronnych, granitowej zabudowy oraz niezwykłych przypływów i odpływów, które należą do największych w Europie.


Saint-Malo - miasto zbudowane od nowa

Miasto niemal całkowicie zniszczono podczas II wojny światowej, ale zostało pieczołowicie odbudowane z granitu, dzięki czemu dziś wygląda jak średniowieczna twierdza. 

Spacer po Saint-Malo najlepiej zacząć od murów miejskich otaczających stare miasto, czyli Intra-Muros. Z bastionów rozciąga się widok na ocean, plaże i małe wyspy, które podczas odpływu można osiągnąć pieszo. Jedną z największych atrakcji jest fort National, zbudowany za czasów Ludwika XIV. Gdy morze się cofa, turyści mogą dojść tam suchą stopą, ale przypływ szybko odcina drogę powrotną.

Saint-Malo przez stulecia było prawdziwym „miastem korsarzy”

Miasto przez wieki było słynną bazą korsarzy. Korsarze różnili się od piratów tym, że działali za zgodą króla Francji i atakowali wrogie statki. Otrzymywali od króla specjalne listy kaperskie. Dzięki zdobytym łupom finansowali budowę kamienic, kościołów i całych fortun rodzinnych. Dlatego Saint-Malo wyglądało bardziej jak bogata republika kupiecka niż zwykły port rybacki.

Mieszkańcy Saint-Malo byli z tego tak dumni, że podobno mawiali: „Nie jesteśmy ani Francuzami, ani Bretończykami – jesteśmy z Saint-Malo”. Najsłynniejszym korsarzem był Robert Surcouf, który napadał na brytyjskie okręty i stał się bohaterem licznych opowieści.

Wokół korsarzy narosło też wiele legend. Mówiono, że niektórzy ukrywali skarby w morskich grotach Bretanii, a podczas sztormów duchy dawnych kapitanów wracają na mury miasta. Bretończycy długo wierzyli, że morze wokół Saint-Malo „należy do zmarłych korsarzy”, którzy pilnują swoich dawnych szlaków.

Znani Korsarze

Jednym z najbardziej znanych korsarzy był René Duguay-Trouin. Żył na przełomie XVII i XVIII wieku i zasłynął z brawurowych ataków na flotę angielską oraz holenderską. Jego największym sukcesem było zdobycie Rio de Janeiro w 1711 roku. Francuzi wywieźli wtedy ogromne łupy i okup, a Duguay-Trouin stał się bohaterem narodowym. W Saint-Malo do dziś stoi jego pomnik.

Bardzo ciekawą postacią był również Jacques Cartier. Choć bardziej znany jest jako odkrywca Kanady niż korsarz, pochodził właśnie z Saint-Malo i reprezentował ten sam morski świat bretońskich żeglarzy. To on w XVI wieku dotarł do terenów dzisiejszego Quebecu i ogłosił je własnością Francji.

W mieście pamięta się też o Nicolas Surcouf, bracie Roberta Surcoufa. Był mniej znany od słynnego krewniaka, ale również dowodził statkami korsarskimi i uczestniczył w walkach morskich przeciw Brytyjczykom.

Inną legendarną postacią był François-Auguste Magon de la Lande, przedstawiciel bogatej rodziny armatorów z Saint-Malo. Ród Magonów należał do najpotężniejszych rodzin kupieckich Bretanii. Finansowali wyprawy korsarskie i handel kolonialny, a ich pałace do dziś można oglądać w mieście.

Legendy Saint-Malo

Z Saint-Malo wiąże się też kilka mrocznych legend. Jedna z nich mówi o duchach korsarzy, które podczas sztormów pojawiają się na murach miasta. Według miejscowych marynarze słyszeli nocami dźwięki kroków i nawoływania, dobiegające od strony oceanu. Inną znaną historią jest legenda o ukrytych skarbach piratów. Mówiono, że część korsarzy zakopywała złoto na pobliskich wyspach, a miejsca ukrycia znali tylko kapitanowie statków.


Bretania słynie również z opowieści o syrenach i tajemniczych stworzeniach morskich. W okolicach Saint-Malo krążyła historia o kobiecie-foce, która miała wychodzić nocą na brzeg podczas odpływu. Rybacy wierzyli, że spotkanie jej zwiastuje sztorm albo nieszczęście na morzu.


Ciekawostką jest także wyspa Grand Bé, dostępna tylko podczas odpływu. Znajduje się tam grób François-René de Chateaubriand, jednego z najwybitniejszych francuskich pisarzy romantycznych, który urodził się właśnie w Saint-Malo. Chateaubriand chciał zostać pochowany twarzą zwróconą ku morzu.

























środa, 10 czerwca 2026

Zamek na Wawelu - Gabinet Porcelanowy

 Zamek na Wawelu - Gabinet Porcelanowy

Przez stulecia Europejczycy próbowali odkryć sekret „białego złota”, jak nazywano porcelanę sprowadzaną z Chin. Jej delikatność, półprzezroczystość i niezwykła trwałość budziły zachwyt już w średniowieczu. Na dworach europejskich kolekcjonowano chińskie i japońskie wyroby niczym klejnoty. Władcy potrafili wydawać fortuny na pojedyncze wazony czy serwisy.

Porcelana miśnieńska

Prawdziwy przełom nastąpił dopiero na początku XVIII wieku w Saksonii. Właśnie tam powstała słynna Meissen, pierwsza europejska manufaktura twardej porcelany. Jej historia wiąże się z postacią elektora saskiego i króla Polski August II Mocny, który obsesyjnie pragnął poznać recepturę chińskiej porcelany. Legenda mówi, że potrafił wymieniać regimenty żołnierzy na cenne chińskie wazony.


Sekret udało się odkryć dzięki alchemikowi Johannowi Friedrichowi Böttgerowi oraz uczonemu Ehrenfriedowi Waltherowi von Tschirnhausowi. Początkowo Böttger miał produkować złoto, ale zamiast tego opracował recepturę porcelany twardej.


W 1710 roku w zamku Albrechtsburg w Miśni uruchomiono pierwszą europejską manufakturę porcelany. To wydarzenie zmieniło historię europejskiego rzemiosła i sztuki dekoracyjnej. 

Ciekawostką jest fakt, że w XVIII wieku porcelanę traktowano niemal jak naukowy sekret państwowy. Receptury pilnie strzeżono, a pracownicy manufaktur byli kontrolowani podobnie jak wojskowi specjaliści. Inne kraje próbowały wykraść technologię Miśni, dlatego szybko zaczęły powstawać konkurencyjne manufaktury, m.in. w Sèvres we Francji czy Wiedniu.


Porcelana miśnieńska bardzo szybko stała się symbolem luksusu. Charakterystycznym znakiem manufaktury były skrzyżowane miecze – jeden z najstarszych znaków towarowych w Europie, używany do dziś. Wyroby z Miśni trafiały na królewskie dwory. Zachwycały bogatymi dekoracjami, barwami i niezwykle realistycznymi figurkami.



Figurki muzyków i małpia orkiestra

Jednym z najsłynniejszych twórców związanych z manufakturą był Johann Joachim Kändler. To on stworzył wiele słynnych porcelanowych figurek przedstawiających arystokratów, muzyków, zwierzęta czy sceny dworskie. Jego dzieła są dziś warte fortuny i znajdują się w największych muzeach świata. 



Wśród najbardziej znanych zabytków porcelany miśnieńskiej znajduje się tzw. „Łabędzi Serwis” – ogromny komplet naczyń wykonany w XVIII wieku dla hrabiego Heinricha von Brühla, ministra Augusta III. Serwis liczył ponad dwa tysiące elementów i był ozdobiony motywami wodnymi oraz reliefami łabędzi. Uchodzi za jedno z największych osiągnięć europejskiej sztuki porcelanowej.

Ogromną sensację wzbudza również „Małpia Orkiestra” – cykl porcelanowych figurek przedstawiających małpy ubrane jak dworscy muzycy. Te nieco groteskowe i satyryczne dzieła pokazują, że porcelana miśnieńska nie była wyłącznie elegancka i dostojna, ale czasem także żartobliwa.


Gabinet Porcelanowy na Wawelu

Do najcenniejszych kolekcji porcelany miśnieńskiej należy zbiór w Pałacu Zwinger, gdzie mieści się słynna kolekcja porcelany Augusta Mocnego. Można tam zobaczyć zarówno chińskie arcydzieła, jak i pierwsze wyroby z Miśni. Wiele cennych eksponatów znajduje się także w Zamku Królewskim na Wawelu oraz w europejskich pałacach arystokratycznych.

W 2026 roku na Wawelu otwarto nową wystawę o nazwie Gabinet Porcelanowy, gdzie w wyjątkowo piękny sposób wyeksponowano zgromadzone tu zbory porcelany. Jak czytamy na stronie zamku  wystawa:

"Prezentuje ona nie tylko najwybitniejsze, kunsztownie wykonane dzieła z porcelany pochodzące z założonej przez króla Augusta II manufaktury w Miśni, ale także szerokie spektrum kultury materialnej XVIII wieku. Tak przedstawiona kolekcja jest najbardziej znaczącym zbiorem w Europie Środkowej".


Są to głównie przedmioty z kolekcji króla Augusta II Mocnego. Do jednych z najcennniejszych przedmiotów należy bezcenne arcydzieło Johanna Joachima Kaendlera – Ukrzyżowanie – monumentalną kompozycję rzeźbiarską z porcelany o tematyce religijnej, zachwycającą precyzją wykonania detali i ukazaniem ekspresji. Na świecie zachowane są tylko dwa tego rodzaju XVIII-wieczne obiekty - jeden na Wawelu, a drugi w Dreźnie.



poniedziałek, 8 czerwca 2026

Positano, Włochy

Positano, Włochy

Positano na wybrzeżu Amalfi to dziś jedno z najbardziej rozpoznawalnych miejsc we Włoszech, ale jego historia i legenda są dużo starsze niż instagramowe widoki. Przez wieki była to raczej uboga, rybacka osada, ukryta w stromych zboczach gór Lattari i trudno dostępna od strony lądu. Dopiero XX wiek przyniósł jej „odkrycie” przez artystów i podróżników.

Miasteczko literatów i filmowców

Jedna z najbardziej znanych ciekawostek literackich związana jest z amerykańskim pisarzem Johnem Steinbeckiem, który odwiedził Positano w 1953 roku. Napisał wtedy słynny esej, w którym stwierdził, że miejsce „nie jest prawdziwe, dopóki się tam nie pojedzie, a potem staje się prawdziwsze niż rzeczywistość”. W tamtym czasie miasteczko było niemal puste i żyło własnym, spokojnym rytmem – co dziś brzmi niewiarygodnie.

Positano od dawna przyciągało też artystów i ludzi filmu. Bywali tu m.in. Sophia Loren i Franco Zeffirelli, którzy szukali tu ucieczki od zgiełku Rzymu i Riviery. W latach 50. i 60. region Amalfi stał się symbolem włoskiego „dolce vita”, czyli życia pełnego słońca, wolności i lekkiego luksusu.


Legendy Amalfi

Jedna z lokalnych legend tłumaczących nazwę miasta mówi o cudownej ikonie Madonny. Według opowieści piracki statek przewoził obraz Matki Boskiej, gdy nagle załoga usłyszała głos: „Posa, posa!” – czyli „odłóż mnie tutaj”. Gdy tylko ikona została wyładowana na brzeg, morze się uspokoiło. Od tego okrzyku miała powstać nazwa Positano. To typowa dla regionu legenda, łącząca religię, morze i przypadek.

Inna, bardziej mityczna opowieść łączy wybrzeże Amalfi z syrenami znanymi ze starożytnych mitów greckich. Według dawnych wierzeń żeglarze przepływający w pobliżu klifów słyszeli ich śpiew i tracili orientację na morzu. Niektórzy lokalni rybacy wierzyli jeszcze w XIX wieku, że spokojne zatoki wokół Positano są „miejscem odpoczynku syren”, które nocą wychodzą na skały.

Ciekawostką jest też sama architektura miasteczka. Domy w Positano budowano „jedne na drugich”, bo brakowało płaskiego terenu. Dzięki temu miasto wygląda jak pionowa mozaika kolorów, a w przeszłości jedynym wygodnym sposobem przemieszczania się były strome schody i łodzie.

Współcześnie Positano stało się ikoną włoskich wakacji, ale jego klimat wciąż opiera się na dawnym kontraście: z jednej strony luksus i turystyka, z drugiej – bardzo stare opowieści o morzu, które potrafiło dawać życie, ale też je odbierać







Polecany post

Śliwa na Kopcu Krakusa

 Śliwa na kopcu Krakusa Śliwa rosnąca u podnóża Kopca Krakusa to drugie najsłynniejsze drzewo w Krakowie. Drugim jest magnolia na Wawelski...