Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Irlandia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Irlandia. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 października 2026

Ards Forest Park, Irlandia

Ards Forest Park, Irlandia

Ards Forest Park w hrabstwie Donegal to jedno z tych miejsc, które świetnie pokazują, dlaczego północno-zachodnia Irlandia jest tak wyjątkowa. Nie jest to po prostu las. Na obszarze około 480 hektarów spotykają się tutaj las, skaliste wybrzeże, piaszczyste plaże i wydmy, słone mokradła, jeziora oraz zatoki. 

Park leży nad Sheephaven Bay, niedaleko Creeslough, przy drodze N56 prowadzącej w kierunku Dunfanaghy. Jest również częścią krajobrazu Wild Atlantic Way.


Największą ciekawostką Ards jest właśnie niezwykła różnorodność krajobrazu. Można wejść między gęste drzewa, a po kilkunastu minutach znaleźć się nad Atlantykiem. W innych miejscach ścieżka prowadzi przez wydmy albo obok słonych mokradeł. 

Są tu także jeziora, w tym Lough Lilly, przy którym w sierpniu można zobaczyć kwitnące lilie. Drzewa miejscami rosną niemal do samej wody, co tworzy bardzo charakterystyczny dla Donegalu widok: zielony las i dzikie wybrzeże w jednym miejscu.

Szczególnie ciekawy jest Binngorm Trail, prowadzący w kierunku Binngorm Point i Sheephaven Bay. Trasa ma około 3,9 km i zajmuje mniej więcej dwie godziny. Nie należy do najłatwiejszych, ale wynagradza wysiłek widokami na zatokę, plaże i Atlantyk. Przy jej końcu znajduje się także samotny kamień stojący – jeden z elementów bardzo starego krajobrazu kulturowego tego miejsca.

Ards jest zresztą ciekawy nie tylko przyrodniczo. W lesie ukryte są ślady ludzi, którzy żyli tutaj setki, a nawet tysiące lat temu. Znajdują się tu pozostałości czterech ringfortów, czyli charakterystycznych dla Irlandii kolistych umocnionych osad, a także megalityczne grobowce. Jest również holy well – święta studnia, oraz mass rock, czyli skała wykorzystywana jako miejsce odprawiania mszy w czasach, gdy katolickie praktyki religijne w Irlandii były ograniczane.

To właśnie te pozostałości sprawiają, że spacer po Ards ma trochę inny charakter niż zwykła leśna wycieczka. Część zabytków jest schowana wśród drzew i łatwo je przeoczyć. Człowiek idzie leśną ścieżką, a nagle trafia na kamienną konstrukcję lub ślad dawnej osady. Oficjalne materiały turystyczne określają Ards wręcz jako miejsce, w którym przyroda i dziedzictwo archeologiczne występują obok siebie.

Warto zwrócić uwagę na Heritage Trail, liczący około 5 km. Dla osób zainteresowanych historią jest ciekawszy niż zwykły spacer po lesie, ponieważ pozwala zobaczyć część historycznych i archeologicznych pozostałości parku. Z kolei osoby nastawione przede wszystkim na krajobrazy mogą wybrać Sand Dune Trail albo Salt Marsh Trail. Ten drugi prowadzi w pobliże specjalnej czatowni dla ptaków. Mokradła są szczególnie interesujące w okresie jesienno-zimowym, kiedy pojawiają się tam ptaki migrujące.

Ciekawostką jest też ogromny wybór tras. W Ards wytyczono dziewięć szlaków, od bardzo krótkiego, zaledwie półkilometrowego Salt Marsh Trail, po 13-kilometrowy Red Trail. Można więc przyjechać tu zarówno na krótki spacer, jak i spędzić kilka godzin na wędrówce. Łącząc poszczególne ścieżki, da się przejść przez park trasą liczącą ponad 15 km.

Najbardziej „irlandzki” jest jednak chyba moment, kiedy las się kończy i pojawia się plaża oraz Atlantyk. Z jednej strony ma się za plecami ciemną zieleń drzew, z drugiej – szeroką zatokę i piasek, a dalej góry Donegalu. Właśnie dlatego Ards często wymieniany jest wśród najciekawszych leśnych spacerów Irlandii.

I jest jeszcze jedna rzecz, która może spodobać się osobom szukającym miejsc z opowieścią. Ards nie ma jednej tak słynnej legendy jak pobliski Doe Castle czy Glenveagh, ale sam krajobraz jest pełen śladów dawnych mieszkańców: ringforty, megalityczne grobowce, święta studnia i mass rock. To dobre miejsce, żeby poczuć tę charakterystyczną dla Irlandii atmosferę, w której historia nie jest zamknięta w muzeum, tylko ukrywa się w lesie, pod kamieniami i wśród starych drzew.


Jeffry’s House – dom, którego właściciel zniknął z historii

W Ards Forest Park jest jeszcze jeden obiekt, który zdecydowanie warto wyróżnić, bo zupełnie nie przypomina typowej atrakcji turystycznej. To Jeffry’s House, niewielka współczesna konstrukcja będąca połączeniem architektury, sztuki i… trochę baśniowej fantazji.

Jeffry’s House powstał w 2014 roku. Zaprojektowali go architekt Thomas O’Brien i artystka Emily Mannion. Obiekt ma zaledwie około 18 m² i został zbudowany bezpośrednio na miejscu.

Najciekawsza jest jednak historia jego nazwy. Jeffry’s House wzięło ją od Jeffry’s Lough, niewielkiego jeziora, które zaznaczano na dawnych mapach Ards, ale które z czasem zniknęło z krajobrazu. I tu pojawia się coś bardzo irlandzkiego: twórcy przyznają, że nie wiedzą, kim właściwie był Jeffry. Pozostało tylko imię.

Nie jest to więc dom Jeffry’ego w tradycyjnym znaczeniu. To raczej współczesny pomnik pamięci po miejscu i człowieku, o którym niewiele już wiadomo. Autorzy celowo pozostawili tę tajemnicę. Nazwanie budowli imieniem Jeffry’ego miało zakotwiczyć ją nie tylko w fizycznym krajobrazie, ale także w „krajobrazie pamięci i opowieści”.

Jak wygląda?

Z daleka budowla przypomina trochę dziwną, ogromną chatę albo bajkowy domek wyrastający z lasu. Ma smukłą, geometryczną konstrukcję z drewna modrzewiowego, pokrytą strzechą z lnu. Tradycyjny materiał zestawiono z bardzo współczesną, niemal rzeźbiarską formą.

Nie chodziło przy tym o stworzenie kolejnego budynku użytkowego. Jeffry’s House jest określany jako folly – rodzaj architektonicznego pawilonu lub budowli-ogrodu, której głównym zadaniem jest wzbogacenie krajobrazu i wywołanie określonego wrażenia. Tutaj służy jako schronienie dla spacerujących i punkt, z którego można patrzeć na morze, wydmy i góry.

piątek, 25 września 2026

Ross Castle, Irlandia

 Ross Castle, Irlandia

Położony nad brzegiem jeziora Lough Leane Ross Castle jest jednym z najbardziej malowniczych zamków Irlandii i symbolem Parku Narodowego Killarney. Smukła kamienna wieża odbijająca się w tafli jeziora od ponad pięciu stuleci strzeże wejścia na półwysep Ross Island, a jej sylwetka należy do najczęściej fotografowanych zabytków hrabstwa Kerry.



Historia zamku

Ross Castle powstał w drugiej połowie XV wieku jako warowna siedziba potężnego gaelickiego rodu O'Donoghue Mór, który przez wieki władał znaczną częścią regionu Killarney. 

Zamek zbudowano jako typową irlandzką tower house – wysoką wieżę mieszkalno-obronną otoczoną murem obwodowym (bawn) oraz zabudowaniami gospodarczymi. Jego położenie nie było przypadkowe. Trzy strony otaczały wody jeziora Lough Leane, co znacznie utrudniało ewentualny atak.

Pod koniec XVI wieku, po rebeliach Desmondów, zamek przeszedł pod kontrolę rodu MacCarthy, a następnie został wydzierżawiony angielskiej rodzinie Browne'ów, późniejszych hrabiów Kenmare. To właśnie z ich nazwiskiem Ross Castle pozostawał związany przez następne stulecia.

Najbardziej dramatycznym wydarzeniem w historii twierdzy było oblężenie w 1652 roku podczas podboju Irlandii przez Olivera Cromwella. Ross Castle był jedną z ostatnich twierdz w prowincji Munster, która stawiała opór wojskom parlamentarnym dowodzonym przez generała Edmunda Ludlowa. Masywne mury okazały się niemal nie do zdobycia od strony lądu. Dopiero sprowadzenie artylerii łodziami przez jezioro Lough Leane zmusiło obrońców do kapitulacji. Wydarzenie to przeszło do historii również dlatego, że spełniło starą przepowiednię głoszącą, iż zamek pozostanie niezdobyty, dopóki po jeziorze nie popłynie okręt wojenny.

W XVIII i XIX wieku zamek pełnił funkcję koszar wojskowych. Z czasem popadł w zaniedbanie, jednak w XX wieku został odrestaurowany i obecnie znajduje się pod opieką Office of Public Works. Zwiedzać można go wyłącznie z przewodnikiem, dzięki czemu odwiedzający mają dostęp do wnętrz, które na co dzień pozostają zamknięte.

Legendy Ross Castle

Najbardziej znana legenda związana jest z założycielem zamku – wodzem O'Donoghue Mórem. Według podań pewnego dnia stanął on przy oknie najwyższej komnaty. Nagle dosiadł swojego śnieżnobiałego konia i razem z nim, biblioteką oraz bogato zastawionym stołem zniknął w wodach jeziora Lough Leane. Nie była to jednak śmierć. O'Donoghue miał zamieszkać w zaczarowanym pałacu znajdującym się na dnie jeziora, skąd do dziś czuwa nad mieszkańcami Killarney.

Legenda mówi, że raz na siedem lat, o świcie pierwszego maja, O'Donoghue wynurza się z jeziora na swoim białym koniu. Towarzyszy mu orszak duchów i rycerzy, a koń galopuje po tafli wody niczym po lądzie. Każdy, kto ujrzy to niezwykłe zjawisko, ma cieszyć się szczęściem przez resztę życia. To jedna z najbardziej znanych legend całego hrabstwa Kerry.

Z przepowiednią o zdobyciu zamku wiąże się kolejna opowieść. Mieszkańcy przez wieki wierzyli, że żaden wróg nie pokona Ross Castle, dopóki po jeziorze nie przepłynie okręt wojenny. Wydawało się to niemożliwe, ponieważ twierdza była otoczona wodą i trudno dostępnym terenem. Gdy jednak generał Ludlow sprowadził łodzie z ciężkimi działami, obrońcy uznali, że przepowiednia właśnie się spełniła i dalszy opór nie ma sensu. Historia ta do dziś jest jedną z najczęściej opowiadanych przez przewodników.

Nie brakuje także opowieści o duchach. Niektórzy przewodnicy wspominają o tajemniczych odgłosach dochodzących z najwyższych kondygnacji zamku oraz o postaci rycerza pojawiającej się podczas mglistych poranków nad jeziorem. Choć są to współczesne legendy i nie mają historycznego potwierdzenia, doskonale wpisują się w atmosferę miejsca, zwłaszcza gdy zamek spowija gęsta irlandzka mgła.

Ciekawostki

Ross Castle jest jednym z najlepiej zachowanych przykładów średniowiecznej irlandzkiej wieży mieszkalno-obronnej. Grubość murów dochodzi do dwóch metrów, a wejście zabezpieczały ciężkie dębowe drzwi oraz opuszczana krata.

Wewnątrz można zobaczyć charakterystyczne spiralne schody, komnaty mieszkalne oraz oryginalnie zrekonstruowane wnętrza wyposażone w meble z XVI i XVII wieku. Dzięki temu łatwo wyobrazić sobie codzienne życie irlandzkiego możnowładcy sprzed pięciuset lat.

Przed zamkiem znajduje się niewielka przystań, z której odpływają łodzie na wycieczki po jeziorach Killarney. Rejs pozwala zobaczyć zamek z perspektywy wody – dokładnie tak, jak widzieli go dawni obrońcy i napastnicy.

Ross Castle był wielokrotnie wykorzystywany jako plener filmowy oraz fotograficzny. Dzięki charakterystycznej sylwetce pojawia się w niemal każdym albumie poświęconym Irlandii i jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych zamków na Zielonej Wyspie.


Co warto zobaczyć podczas zwiedzania?

Zwiedzanie wnętrza odbywa się wyłącznie z przewodnikiem i trwa około 40 minut. W jego trakcie można zobaczyć wielką salę, prywatne komnaty właścicieli, izbę straży oraz wejść na najwyższe kondygnacje, skąd rozciąga się piękny widok na jezioro Lough Leane.

Po wyjściu z zamku warto wybrać się na spacer ścieżkami Ross Island. Dawniej wydobywano tu miedź – jedne z najstarszych kopalń tego surowca w Europie funkcjonowały właśnie w tej okolicy już około 2400 r. p.n.e.

Kilkanaście minut spacerem od zamku znajdują się przystanie oferujące rejsy po jeziorach Killarney, podczas których można dopłynąć do wyspy Innisfallen ze średniowiecznym klasztorem. W pobliżu rozpoczynają się również liczne trasy piesze i rowerowe prowadzące przez Park Narodowy Killarney do Muckross House, opactwa Muckross Abbey oraz wodospadu Torc.

Najbardziej malowniczą porą na odwiedzenie Ross Castle jest wczesny poranek, gdy nad jeziorem unoszą się mgły. To właśnie wtedy zamek wygląda niemal identycznie jak w dawnych legendach o O'Donoghue Mórze wyłaniającym się z głębin Lough Leane.

piątek, 11 września 2026

Fanad Head Lighthouse - najpiękniejsza latarnia Irlandii

Fanad Head Lighthouse - najpiękniejsza latarnia Irlandii

Fanad Head Lighthouse należy do tych irlandzkich latarni, których historia zaczęła się od prawdziwej morskiej tragedii. Stoi na wysuniętym w Atlantyk półwyspie Fanad w hrabstwie Donegal, przy wejściu do Lough Swilly – jednego z największych naturalnych portów na irlandzkim wybrzeżu. Dziś uchodzi za jedną z najpiękniejszych latarni Irlandii, ale jej biała wieża kryje przede wszystkim opowieść o katastrofach, sztormach, samotnym życiu latarników i niezwykłych historiach, które przez lata narosły wokół tego miejsca.


Wszystko zaczęło się od katastrofy HMS Saldanha

W nocy z 4 grudnia 1811 roku potężny sztorm dopadł brytyjską fregatę HMS Saldanha. Okręt oraz mniejsza jednostka HMS Talbot próbowały znaleźć schronienie w Lough Swilly, jednak Saldanha uderzyła w skały w pobliżu Fanad Head i została rozbita. Zginęło ponad 250 osób, wśród nich młody kapitan William Pakenham.

Katastrofa wywołała dyskusję o konieczności zbudowania latarni. Kapitan Hill z Royal Navy, który znał niebezpieczne wody północno-zachodniego wybrzeża Irlandii, przekonywał, że gdyby w tym miejscu znajdowało się światło nawigacyjne, Saldanha prawdopodobnie nie zatonęłaby. Wniosek został zaakceptowany i rozpoczęto przygotowania do budowy.

Prace ruszyły w 1815 roku, a pierwsze światło zapłonęło 17 marca 1817 roku – w dzień świętego Patryka. Projektantem był George Halpin, jeden z najważniejszych irlandzkich inżynierów zajmujących się budową latarni morskich. Pierwsza latarnia była jednak znacznie mniejsza od obecnej.

Przed ponad 200 laty jej światło nie wyglądało tak jak dzisiejsze. Wykorzystywano dziewięć lamp Arganda zasilanych olejem spermacetowym i paraboliczne reflektory. Światło było białe od strony Lough Swilly, natomiast od strony morza miało kolor czerwony. Przy dobrej pogodzie można je było dostrzec z odległości około 14 mil.

Obecna wieża nie jest pierwszą

To jedna z ciekawszych rzeczy, o których łatwo zapomnieć podczas oglądania Fanad Head. Dzisiejsza wieża pochodzi z 1886 roku. W XIX wieku uznano, że pierwotna konstrukcja jest zbyt niska i światło powinno być znacznie lepiej widoczne od strony Atlantyku. Zbudowano więc większą wieżę tuż obok starej. Nowa konstrukcja rozpoczęła pracę 1 września 1886 roku.

Dzisiejsza wieża ma 22 metry wysokości, ale samo światło znajduje się 39 metrów nad poziomem morza. Na szczyt prowadzi 76 stopni – 59 wykonanych z granitu oraz 17 schodów drabiniastych.

Warto zwrócić uwagę na charakterystyczną czerwoną część światła. Nie jest ona dekoracją. Sektory światła wskazują marynarzom miejsca szczególnie niebezpieczne dla żeglugi, między innymi Swilly Rocks. Dzisiejsze światło błyska pięć razy w ciągu 20 sekund i ma zasięg do 18 mil morskich dla światła białego.

Najbardziej niezwykła historia? Papuga z rozbitego okrętu

Z katastrofą Saldanha związana jest historia, która brzmi niemal jak legenda. Według zachowanej tradycji jedynym żywym stworzeniem, które miało przetrwać katastrofę, była… papuga należąca do załogi. Miała zostać odnaleziona z obrożą, na której znajdowała się informacja związana z okrętem i kapitanem Pakenhamem. I tutaj opowieść robi się naprawdę makabryczna. Według miejscowej historii ptak został kilka tygodni później zastrzelony. 

Latarnia miała swoich mieszkańców

Fanad Head nie była jedynie samotną wieżą stojącą na końcu skalistego półwyspu. Przez dziesięciolecia mieszkały tutaj całe rodziny latarników. Główny latarnik i jego pomocnik mieszkali na miejscu wraz z rodzinami, a zimą zatrudniano dodatkowo trzeciego pracownika.

Ostatni główny latarnik przeszedł na emeryturę w 1983 roku. Od tego momentu Fanad przestała być klasyczną stacją z mieszkającym tam na stałe zespołem latarników i została stacją obsługiwaną przez dozorcę.

Fanad i tajemnica zatopionego złota

W pobliżu Fanad Head znajduje się również miejsce związane z jednym z najbardziej niezwykłych wraków I wojny światowej – SS Laurentic. Statek zatonął w styczniu 1917 roku po wejściu na niemieckie miny. Zginęło 354 ludzi. Wrak znajdował się około trzech mil morskich od Fanad Lighthouse.

Laurentic przewoził ogromny transport złota. Po katastrofie rozpoczęła się jedna z najbardziej niezwykłych operacji poszukiwawczych w historii irlandzkiego wybrzeża. Przez siedem lat wykonano ponad 5000 nurkowań, a z wraku wydobyto większość z 3211 sztabek złota. 22 sztabki nigdy nie zostały odnalezione.

Jeszcze jeden wrak – HMS Audacious

Okolice Fanad Head były niebezpieczne również podczas I wojny światowej. 24 października 1914 roku brytyjski pancernik HMS Audacious wpłynął na niemiecką minę na północny zachód od Fanad Head. Okręt nie zatonął podczas walki – został utracony podczas ćwiczeń. Jego około 900-osobową załogę udało się uratować. Próbowano nawet odholować jednostkę w kierunku Lough Swilly, a w operacji uczestniczył między innymi RMS Olympic, siostrzany statek słynnego Titanica. Ostatecznie ciężkie fale zerwały liny holownicze i Audacious zatonął.

Latarnia, która pomagała innym latarniom

W 1969 roku przy Fanad Head powstało lądowisko dla helikopterów. Nie chodziło wtedy o turystów. Latarnia stała się bazą dla obsługi odległych latarni na wyspach Tory i Inishtrahull. Helikoptery mogły dzięki temu znacznie łatwiej dostarczać zaopatrzenie i wymieniać personel pracujący w bardzo trudnych warunkach.

Dzisiaj dawne lądowisko jest częścią historii miejsca. W pobliżu znajduje się również ekspozycja dotycząca latarni, jej mieszkańców i morskiego dziedzictwa Fanad.

Fanad Head dzisiaj

Fanad Head nadal jest czynną latarnią morską i należy do systemu Commissioners of Irish Lights. Jednocześnie stała się jedną z atrakcji turystycznych północnego Donegalu i częścią projektu Great Lighthouses of Ireland. W 2016 roku udostępniono ją zwiedzającym, a odrestaurowane domy dawnych latarników przekształcono w miejsca noclegowe.

I chyba właśnie to robi największe wrażenie: Fanad nie jest zabytkiem, który dawno przestał pełnić swoją funkcję. Latarnia nadal pracuje, tak jak robiła to od 1817 roku. Zmieniły się źródła energii, optyka i sposób obsługi, ale idea pozostała dokładnie taka sama – ostrzegać statki przed niebezpiecznym wybrzeżem.

A krajobraz wokół latarni jest niemal stworzony dla irlandzkich legend. Atlantyk, skaliste klify, gwałtowne sztormy, wraki na dnie morza, zaginione sztabki złota i opowieść o papudze, która miała przeżyć katastrofę całego okrętu. Nic dziwnego, że Fanad Head jest dziś jednym z najbardziej charakterystycznych miejsc północnego Donegal oraz Wild Atlantic Way – słynnej, liczącej około 2500 km trasy turystycznej prowadzącej wzdłuż zachodniego wybrzeża Irlandii, od hrabstwa Donegal na północy aż po hrabstwo Cork na południu.



poniedziałek, 24 sierpnia 2026

Katedra św. Patryka w Dublinie, Irlandia

Katedra św. Patryka w Dublinie, Irlandia

Katedra św. Patryka w Dublinie należy do najważniejszych zabytków Irlandii i jest największą świątynią tego kraju. Jej historia sięga ponad 800 lat, a z budowlą związane są zarówno początki chrześcijaństwa w Irlandii, jak i losy jednej z najbardziej znanych postaci irlandzkiej literatury – Jonathana Swifta, autora „Podróży Guliwera”.


Historia katedry

Według tradycji właśnie w tym miejscu św. Patryk, patron Irlandii, miał w V wieku chrzcić nawróconych mieszkańców okolic Dublina przy źródle znajdującym się niegdyś obok świątyni. Z tego powodu miejsce uznano za szczególnie święte.


Pierwszy kościół powstał tutaj prawdopodobnie pod koniec XII wieku. W 1191 roku został podniesiony do rangi kolegiaty, a już kilkadziesiąt lat później rozpoczęto budowę monumentalnej gotyckiej katedry. Większość obecnego budynku pochodzi z XIII wieku i stanowi jeden z najlepszych przykładów architektury gotyckiej w Irlandii.

Przez stulecia świątynia była świadkiem najważniejszych wydarzeń w historii kraju. Odbywały się tu uroczystości państwowe, nabożeństwa związane z koronacjami monarchów oraz ceremonie upamiętniające ważne wydarzenia polityczne.

W XIX wieku katedra znajdowała się w złym stanie technicznym. Jej gruntowną renowację sfinansował sir Benjamin Lee Guinness, przedstawiciel słynnej rodziny browarników. Prace prowadzone w latach 1860–1865 uratowały budowlę przed postępującą degradacją. Dzięki temu dziś można podziwiać ją w niemal pełnej okazałości.

Architektura

Katedra św. Patryka reprezentuje styl gotyku anglo-normandzkiego. Budowla ma ponad 90 metrów długości, co czyni ją największą świątynią Irlandii.


Z zewnątrz uwagę zwraca masywna wieża z iglicą, przypory oraz ostrołukowe okna charakterystyczne dla gotyku. Mimo licznych przebudów zachowano średniowieczny charakter budowli.

Wnętrze zachwyca przestronnością. Wysokie sklepienia, kamienne filary oraz kolorowe witraże tworzą wyjątkową atmosferę. W nawie głównej znajdują się liczne pomniki, tablice pamiątkowe i herby rycerskie.

Szczególną uwagę zwraca Kaplica Najświętszej Marii Panny, uznawana za jedną z najpiękniejszych części katedry. Warto także zobaczyć bogato zdobione stalle chórowe oraz zabytkowe organy.

Ciekawostki

Jedna z najbardziej znanych legend związanych z katedrą opowiada o sporze między dwoma rodami – Butlerów i Fitzgeraldów. W 1492 roku podczas konfliktu jeden z rodów schronił się w kapitularzu. Aby doprowadzić do pojednania, przedstawiciel drugiego rodu wyciął otwór w drzwiach i podał przez niego rękę przeciwnikowi. Od tego wydarzenia pochodzi angielskie powiedzenie „to chance your arm”, oznaczające podjęcie ryzyka.

Katedra nie jest siedzibą biskupa Dublina. Choć jest najważniejszą świątynią Irlandzkiego Kościoła Anglikańskiego, funkcję katedry biskupiej pełni równocześnie także pobliska Katedra Chrystusowa. Jest to sytuacja wyjątkowa na skalę światową.

W świątyni znajduje się tzw. Drzewo Pamięci, poświęcone Irlandczykom poległym podczas I wojny światowej.

Dzwonnica katedry mieści jeden z najcięższych zestawów dzwonów w Irlandii. Ich koncerty można usłyszeć podczas najważniejszych uroczystości religijnych i państwowych.


W pobliżu katedry przez wiele stuleci znajdowała się święta studnia św. Patryka. Choć dziś nie jest już widoczna, to właśnie ona dała początek miejscu kultu, z którego wyrosła obecna świątynia.

Dla wielu odwiedzających największym zaskoczeniem jest fakt, że katedra św. Patryka nie jest katolicka. Po reformacji stała się świątynią Kościoła Irlandii (Church of Ireland), należącego do wspólnoty anglikańskiej, i pozostaje nią do dziś.

























Polecany post

Zamek Bran – historia „zamku Draculi” i legendy Transylwanii

Zamek Bran – historia „zamku Draculi” i legendy Transylwanii Zamek Bran jest jednym z tych miejsc, w których granica między historią a lege...