Zamek Bran – historia „zamku Draculi” i legendy Transylwanii
Zamek Bran jest jednym z tych miejsc, w których granica
między historią a legendą niemal całkowicie się zatarła. Wystarczy spojrzeć na
jego sylwetkę: średniowieczna twierdza wznosi się na skalistym wzgórzu, ponad
wąską doliną, a za nią zaczynają się lasy i góry Karpat. Nic dziwnego, że
właśnie tutaj wyobraźnia turystów natychmiast podpowiada jedno imię – Dracula.
Problem w tym, że zamek, który dziś miliony osób nazywają „zamkiem Draculi”, z
historycznym Vladem Palownikiem ma bardzo niewiele wspólnego, a zamek opisany
przez Brama Stokera w powieści „Dracula” nie jest w książce nazwany Branem.
Historia zamku Bran
Historia zamku zaczęła się jednak na długo przed pojawieniem
się wampirów. Bran leży
przy strategicznym przejściu przez Karpaty, łączącym Transylwanię z
Wołoszczyzną. Już w XIII wieku obszarem tym interesowali się Krzyżacy, którzy
po przybyciu do Transylwanii otrzymali od króla Węgier Andrzeja II ziemię Bârsa.
Według źródeł zamkowych w 1226 roku wznieśli w Bran drewnianą warownię, która
miała zabezpieczać południowo-wschodnie rubieże królestwa. Krzyżacy nie
pozostali tutaj jednak długo – zostali usunięci z regionu, a znaczenie
strategiczne przełęczy przetrwało ich obecność.

Murowany
zamek, którego sylwetkę możemy oglądać dzisiaj, powstał pod koniec XIV wieku. W
1377 roku król Węgier Ludwik I Andegaweński wydał mieszkańcom Braszowa
przywilej wzniesienia warowni. Budowę ukończono około 1388 roku. Bran nie był
początkowo romantyczną rezydencją książęcą, lecz przede wszystkim twierdzą
graniczną i punktem celnym. Z jego murów można było kontrolować ważny szlak
handlowy prowadzący przez góry. Pobierano tutaj opłaty od kupców, a
jednocześnie warownia miała zabezpieczać granicę Transylwanii przed zagrożeniem
ze strony Imperium Osmańskiego.
Vlad Palovnik
To
właśnie położenie zamku sprawiło, że Bran pojawia się w historii Vlada III,
zwanego Vladem Palownikiem, czyli Vladem Țepeșem. I tutaj zaczyna się
fascynująca różnica między historią a legendą. Vlad rzeczywiście miał powody,
aby znać tę okolicę. Droga z Wołoszczyzny do Braszowa prowadziła przez przełęcz
Bran, a jego konflikty z kupcami i władzami saskiego Braszowa sprawiały, że
szlak ten miał dla niego znaczenie militarne i polityczne. W 1459 roku wojska
Vlada przeszły przez Bran podczas konfliktu z mieszkańcami Braszowa.
Nie ma jednak wiarygodnych dowodów, że Vlad Țepeș był właścicielem zamku Bran albo że mieszkał w nim jako władca. Tym bardziej nie można powiedzieć, że był to jego „zamek”. Pojawiająca się czasami opowieść, według której Vlad był tutaj więziony po schwytaniu przez wojska węgierskiego króla Macieja Korwina, również jest mocno dyskusyjna. Współczesne opracowania historyczne wskazują raczej na Visegrád i Budę jako miejsca jego uwięzienia. Co ciekawe, nawet oficjalne materiały dotyczące zamku nie są w tej kwestii całkowicie zgodne z bardziej ostrożnymi interpretacjami historyków – pokazuje to, jak silnie legenda zdążyła związać Vlada z Branem.
Znacznie ciekawszy jest fakt, że prawdziwe życie zamku
bardzo różniło się od jego dzisiejszego wizerunku. Przez stulecia Bran
pozostawał przede wszystkim twierdzą, punktem kontrolnym i miejscem poboru ceł.
Z czasem jego znaczenie militarne zaczęło jednak maleć. W XIX wieku, kiedy
granica przesunęła się w głąb Karpat, zamek przestał pełnić dawną funkcję
graniczną i stopniowo podupadał.
Królowa Maria Rumuńska
Jego los odmieniła dopiero królowa Maria, żona Ferdynanda I
i jedna z najbardziej niezwykłych postaci rumuńskiej rodziny królewskiej. W
1920 roku mieszkańcy Braszowa ofiarowali jej zamek. Maria szybko się w nim
zakochała i postanowiła uczynić z surowej średniowiecznej twierdzy wygodną
rezydencję. Prace nad przebudową prowadził czeski architekt Karel Liman, znany
również z prac przy Peleș i Pelișor. Zamek otrzymał ogrzewanie, instalacje
sanitarne, elektryczność i bardziej komfortowe wnętrza, ale zachowano jego
średniowieczny charakter.
To właśnie Maria nadała Branowi charakter, który w pewnym sensie jest dziś mniej znany niż Dracula. Królowa urządziła tutaj swoje ulubione miejsce wypoczynku, sprowadziła meble, dzieła sztuki i pamiątki, a wokół zamku powstał park z ogrodami, stawami i Domem Herbacianym. Bran stał się nie tyle ponurą twierdzą, ile niezwykle osobistym, romantycznym domem królowej.
Po śmierci Marii w 1938 roku zamek odziedziczyła jej córka,
księżniczka Ileana. Jej historia jest znacznie mniej znana niż historia matki,
a także pełna dramatycznych zwrotów. Po komunistycznym przejęciu władzy w
Rumunii rodzina królewska została pozbawiona majątku, a w 1948 roku Bran
przejęło państwo. W 1956 roku zamek przekształcono w muzeum. Po upadku
komunizmu rozpoczęła się długa walka o zwrot własności. W 2006 roku zamek
został prawnie zwrócony spadkobiercom księżniczki Ileany i arcyksięcia Antona
Austrii, a od 1 czerwca 2009 roku ponownie znalazł się w pełnym posiadaniu ich
spadkobierców: arcyksięcia Dominika, arcyksiężnej Marii Magdaleny i
arcyksiężnej Elisabeth.
Tak więc dzisiejszy Bran nie jest własnością państwa
rumuńskiego ani rodziny królewskiej. Jego właścicielami są potomkowie
księżniczki Ileany. Obiekt jest zarządzany i udostępniany zwiedzającym przez
Compania de Administrare a Domeniului Bran.
Dracula na zamku Bran
A skąd w takim razie wziął się Dracula?
Tu historia robi się jeszcze ciekawsza. Bram Stoker
opublikował „Draculę” w 1897 roku. Irlandzki pisarz nigdy nie odwiedził
Rumunii, a Bran nie pojawia się w powieści jako nazwa zamku hrabiego. Stoker
umieścił siedzibę Draculi w Transylwanii, w okolicach przełęczy Borgo. Opis
jego zamku – samotnego, stojącego wysoko nad doliną, otoczonego górami i lasami
– bardzo łatwo skojarzyć z Branem, ale nie oznacza to, że Stoker napisał
książkę o tym konkretnym zamku.
Co więcej, historyczny Vlad Țepeș i literacki hrabia Dracula
to dwie różne postacie. Stoker wykorzystał imię „Dracula”, które kojarzyło się
z rodem Vlada, ale stworzył własnego bohatera. Prawdziwy Vlad był hospodarem
Wołoszczyzny, człowiekiem z krwi i kości, prowadzącym brutalną politykę wobec
przeciwników. Dracula natomiast jest arystokratycznym wampirem z gotyckiej
powieści. Z czasem literatura, kino i turystyka połączyły te dwie postacie tak
mocno, że dzisiaj niemal niemożliwe jest ich całkowite rozdzielenie.
Legendy Transylwanii
Właśnie dlatego warto pamiętać, że legenda Draculi nie
została po prostu „wymyślona” przez Stokera. Pisarz wykorzystał europejskie
opowieści o zmarłych powracających z grobów, a następnie połączył je z historią
Vlada Țepeșa i wyobrażeniem tajemniczej Transylwanii. Oficjalna ekspozycja
Zamku Bran poświęcona „historii strachów w Transylwanii” pokazuje siedem
ważnych postaci miejscowego folkloru: śmierć, Iele, sântoaderów, solomonarów,
stafie, strigoi i vârcolaci.
Lele to jedne z najbardziej niezwykłych istot rumuńskiego folkloru. Były przedstawiane jako piękne, nadprzyrodzone kobiety pojawiające się nocą na odludnych polanach. Tańczące w kręgu miały mieć ogromną moc, a człowiek, który przypadkiem zobaczył ich taniec albo zakłócił ich zabawę, mógł zostać ciężko ukarany. W opowieściach ludowych pozostawały po nich charakterystyczne kręgi na trawie – ślady ich nocnych tańców.
W karpackich opowieściach pojawiają się również vârcolaci –
tajemnicze istoty związane z przemianami, wilkołakami i nadnaturalnymi siłami.
Wspólnym elementem tych wierzeń jest noc, las, góry i przekonanie, że poza
bezpieczną przestrzenią ludzkiej osady zaczyna się świat, którego człowiek nie
potrafi kontrolować.
Wokół samego Branu również narosły opowieści o duchach, tajemniczych przejściach i ukrytych pomieszczeniach. Jedna z legend mówi o ukrytych skarbach, które miały zostać schowane w zamku lub jego podziemiach podczas najazdów. Inne historie opowiadają o duchach pojawiających się w zamkowych wnętrzach. Nie są to jednak legendy, które można traktować jak udokumentowane wydarzenia – raczej część późniejszego folkloru, który narósł wokół starej twierdzy.
Największą ironią historii Branu jest więc to, że zamek,
który naprawdę należał do królowej, dzisiaj kojarzy się przede wszystkim z
wampirem, który nigdy w nim nie mieszkał. Vlad Țepeș rzeczywiście przechodził
przez okolice Bran i prowadził działania związane z tym strategicznym szlakiem,
ale nie był właścicielem zamku. Bram Stoker z kolei nigdy nie odwiedził Branu i
nie nazwał go w swojej powieści. A jednak potężna wyobraźnia pisarza,
późniejsze filmy i rozwój turystyki sprawiły, że średniowieczna twierdza
królowej Marii stała się na całym świecie „zamkiem Drakuli”.
I chyba właśnie dlatego Bran jest tak fascynujący. Można przyjechać tutaj dla Draculi, zrobić zdjęcie przed zamkiem i szukać śladów wampira, ale prawdziwa historia okazuje się niemal równie ciekawa. Są tu średniowieczni kupcy, saskie miasta, konflikty z Wołochami, osmańskie zagrożenie, Vlad Palownik, niezwykła królowa Maria, komunistyczna konfiskata i powrót majątku do potomków rodziny królewskiej. A ponad tym wszystkim pozostaje jeszcze stara transylwańska wiara w strigoi, Iele, solomonarów i inne istoty, które przez stulecia zamieszkiwały wyobraźnię mieszkańców Karpat. To właśnie z połączenia tych wszystkich historii powstało miejsce, które dzisiaj trudno już oddzielić od legendy.




























