Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wild Atlantic Way. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wild Atlantic Way. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 października 2026

Ards Forest Park, Irlandia

Ards Forest Park, Irlandia

Ards Forest Park w hrabstwie Donegal to jedno z tych miejsc, które świetnie pokazują, dlaczego północno-zachodnia Irlandia jest tak wyjątkowa. Nie jest to po prostu las. Na obszarze około 480 hektarów spotykają się tutaj las, skaliste wybrzeże, piaszczyste plaże i wydmy, słone mokradła, jeziora oraz zatoki. 

Park leży nad Sheephaven Bay, niedaleko Creeslough, przy drodze N56 prowadzącej w kierunku Dunfanaghy. Jest również częścią krajobrazu Wild Atlantic Way.


Największą ciekawostką Ards jest właśnie niezwykła różnorodność krajobrazu. Można wejść między gęste drzewa, a po kilkunastu minutach znaleźć się nad Atlantykiem. W innych miejscach ścieżka prowadzi przez wydmy albo obok słonych mokradeł. 

Są tu także jeziora, w tym Lough Lilly, przy którym w sierpniu można zobaczyć kwitnące lilie. Drzewa miejscami rosną niemal do samej wody, co tworzy bardzo charakterystyczny dla Donegalu widok: zielony las i dzikie wybrzeże w jednym miejscu.

Szczególnie ciekawy jest Binngorm Trail, prowadzący w kierunku Binngorm Point i Sheephaven Bay. Trasa ma około 3,9 km i zajmuje mniej więcej dwie godziny. Nie należy do najłatwiejszych, ale wynagradza wysiłek widokami na zatokę, plaże i Atlantyk. Przy jej końcu znajduje się także samotny kamień stojący – jeden z elementów bardzo starego krajobrazu kulturowego tego miejsca.

Ards jest zresztą ciekawy nie tylko przyrodniczo. W lesie ukryte są ślady ludzi, którzy żyli tutaj setki, a nawet tysiące lat temu. Znajdują się tu pozostałości czterech ringfortów, czyli charakterystycznych dla Irlandii kolistych umocnionych osad, a także megalityczne grobowce. Jest również holy well – święta studnia, oraz mass rock, czyli skała wykorzystywana jako miejsce odprawiania mszy w czasach, gdy katolickie praktyki religijne w Irlandii były ograniczane.

To właśnie te pozostałości sprawiają, że spacer po Ards ma trochę inny charakter niż zwykła leśna wycieczka. Część zabytków jest schowana wśród drzew i łatwo je przeoczyć. Człowiek idzie leśną ścieżką, a nagle trafia na kamienną konstrukcję lub ślad dawnej osady. Oficjalne materiały turystyczne określają Ards wręcz jako miejsce, w którym przyroda i dziedzictwo archeologiczne występują obok siebie.

Warto zwrócić uwagę na Heritage Trail, liczący około 5 km. Dla osób zainteresowanych historią jest ciekawszy niż zwykły spacer po lesie, ponieważ pozwala zobaczyć część historycznych i archeologicznych pozostałości parku. Z kolei osoby nastawione przede wszystkim na krajobrazy mogą wybrać Sand Dune Trail albo Salt Marsh Trail. Ten drugi prowadzi w pobliże specjalnej czatowni dla ptaków. Mokradła są szczególnie interesujące w okresie jesienno-zimowym, kiedy pojawiają się tam ptaki migrujące.

Ciekawostką jest też ogromny wybór tras. W Ards wytyczono dziewięć szlaków, od bardzo krótkiego, zaledwie półkilometrowego Salt Marsh Trail, po 13-kilometrowy Red Trail. Można więc przyjechać tu zarówno na krótki spacer, jak i spędzić kilka godzin na wędrówce. Łącząc poszczególne ścieżki, da się przejść przez park trasą liczącą ponad 15 km.

Najbardziej „irlandzki” jest jednak chyba moment, kiedy las się kończy i pojawia się plaża oraz Atlantyk. Z jednej strony ma się za plecami ciemną zieleń drzew, z drugiej – szeroką zatokę i piasek, a dalej góry Donegalu. Właśnie dlatego Ards często wymieniany jest wśród najciekawszych leśnych spacerów Irlandii.

I jest jeszcze jedna rzecz, która może spodobać się osobom szukającym miejsc z opowieścią. Ards nie ma jednej tak słynnej legendy jak pobliski Doe Castle czy Glenveagh, ale sam krajobraz jest pełen śladów dawnych mieszkańców: ringforty, megalityczne grobowce, święta studnia i mass rock. To dobre miejsce, żeby poczuć tę charakterystyczną dla Irlandii atmosferę, w której historia nie jest zamknięta w muzeum, tylko ukrywa się w lesie, pod kamieniami i wśród starych drzew.


Jeffry’s House – dom, którego właściciel zniknął z historii

W Ards Forest Park jest jeszcze jeden obiekt, który zdecydowanie warto wyróżnić, bo zupełnie nie przypomina typowej atrakcji turystycznej. To Jeffry’s House, niewielka współczesna konstrukcja będąca połączeniem architektury, sztuki i… trochę baśniowej fantazji.

Jeffry’s House powstał w 2014 roku. Zaprojektowali go architekt Thomas O’Brien i artystka Emily Mannion. Obiekt ma zaledwie około 18 m² i został zbudowany bezpośrednio na miejscu.

Najciekawsza jest jednak historia jego nazwy. Jeffry’s House wzięło ją od Jeffry’s Lough, niewielkiego jeziora, które zaznaczano na dawnych mapach Ards, ale które z czasem zniknęło z krajobrazu. I tu pojawia się coś bardzo irlandzkiego: twórcy przyznają, że nie wiedzą, kim właściwie był Jeffry. Pozostało tylko imię.

Nie jest to więc dom Jeffry’ego w tradycyjnym znaczeniu. To raczej współczesny pomnik pamięci po miejscu i człowieku, o którym niewiele już wiadomo. Autorzy celowo pozostawili tę tajemnicę. Nazwanie budowli imieniem Jeffry’ego miało zakotwiczyć ją nie tylko w fizycznym krajobrazie, ale także w „krajobrazie pamięci i opowieści”.

Jak wygląda?

Z daleka budowla przypomina trochę dziwną, ogromną chatę albo bajkowy domek wyrastający z lasu. Ma smukłą, geometryczną konstrukcję z drewna modrzewiowego, pokrytą strzechą z lnu. Tradycyjny materiał zestawiono z bardzo współczesną, niemal rzeźbiarską formą.

Nie chodziło przy tym o stworzenie kolejnego budynku użytkowego. Jeffry’s House jest określany jako folly – rodzaj architektonicznego pawilonu lub budowli-ogrodu, której głównym zadaniem jest wzbogacenie krajobrazu i wywołanie określonego wrażenia. Tutaj służy jako schronienie dla spacerujących i punkt, z którego można patrzeć na morze, wydmy i góry.

piątek, 11 września 2026

Fanad Head Lighthouse - najpiękniejsza latarnia Irlandii

Fanad Head Lighthouse - najpiękniejsza latarnia Irlandii

Fanad Head Lighthouse należy do tych irlandzkich latarni, których historia zaczęła się od prawdziwej morskiej tragedii. Stoi na wysuniętym w Atlantyk półwyspie Fanad w hrabstwie Donegal, przy wejściu do Lough Swilly – jednego z największych naturalnych portów na irlandzkim wybrzeżu. Dziś uchodzi za jedną z najpiękniejszych latarni Irlandii, ale jej biała wieża kryje przede wszystkim opowieść o katastrofach, sztormach, samotnym życiu latarników i niezwykłych historiach, które przez lata narosły wokół tego miejsca.


Wszystko zaczęło się od katastrofy HMS Saldanha

W nocy z 4 grudnia 1811 roku potężny sztorm dopadł brytyjską fregatę HMS Saldanha. Okręt oraz mniejsza jednostka HMS Talbot próbowały znaleźć schronienie w Lough Swilly, jednak Saldanha uderzyła w skały w pobliżu Fanad Head i została rozbita. Zginęło ponad 250 osób, wśród nich młody kapitan William Pakenham.

Katastrofa wywołała dyskusję o konieczności zbudowania latarni. Kapitan Hill z Royal Navy, który znał niebezpieczne wody północno-zachodniego wybrzeża Irlandii, przekonywał, że gdyby w tym miejscu znajdowało się światło nawigacyjne, Saldanha prawdopodobnie nie zatonęłaby. Wniosek został zaakceptowany i rozpoczęto przygotowania do budowy.

Prace ruszyły w 1815 roku, a pierwsze światło zapłonęło 17 marca 1817 roku – w dzień świętego Patryka. Projektantem był George Halpin, jeden z najważniejszych irlandzkich inżynierów zajmujących się budową latarni morskich. Pierwsza latarnia była jednak znacznie mniejsza od obecnej.

Przed ponad 200 laty jej światło nie wyglądało tak jak dzisiejsze. Wykorzystywano dziewięć lamp Arganda zasilanych olejem spermacetowym i paraboliczne reflektory. Światło było białe od strony Lough Swilly, natomiast od strony morza miało kolor czerwony. Przy dobrej pogodzie można je było dostrzec z odległości około 14 mil.

Obecna wieża nie jest pierwszą

To jedna z ciekawszych rzeczy, o których łatwo zapomnieć podczas oglądania Fanad Head. Dzisiejsza wieża pochodzi z 1886 roku. W XIX wieku uznano, że pierwotna konstrukcja jest zbyt niska i światło powinno być znacznie lepiej widoczne od strony Atlantyku. Zbudowano więc większą wieżę tuż obok starej. Nowa konstrukcja rozpoczęła pracę 1 września 1886 roku.

Dzisiejsza wieża ma 22 metry wysokości, ale samo światło znajduje się 39 metrów nad poziomem morza. Na szczyt prowadzi 76 stopni – 59 wykonanych z granitu oraz 17 schodów drabiniastych.

Warto zwrócić uwagę na charakterystyczną czerwoną część światła. Nie jest ona dekoracją. Sektory światła wskazują marynarzom miejsca szczególnie niebezpieczne dla żeglugi, między innymi Swilly Rocks. Dzisiejsze światło błyska pięć razy w ciągu 20 sekund i ma zasięg do 18 mil morskich dla światła białego.

Najbardziej niezwykła historia? Papuga z rozbitego okrętu

Z katastrofą Saldanha związana jest historia, która brzmi niemal jak legenda. Według zachowanej tradycji jedynym żywym stworzeniem, które miało przetrwać katastrofę, była… papuga należąca do załogi. Miała zostać odnaleziona z obrożą, na której znajdowała się informacja związana z okrętem i kapitanem Pakenhamem. I tutaj opowieść robi się naprawdę makabryczna. Według miejscowej historii ptak został kilka tygodni później zastrzelony. 

Latarnia miała swoich mieszkańców

Fanad Head nie była jedynie samotną wieżą stojącą na końcu skalistego półwyspu. Przez dziesięciolecia mieszkały tutaj całe rodziny latarników. Główny latarnik i jego pomocnik mieszkali na miejscu wraz z rodzinami, a zimą zatrudniano dodatkowo trzeciego pracownika.

Ostatni główny latarnik przeszedł na emeryturę w 1983 roku. Od tego momentu Fanad przestała być klasyczną stacją z mieszkającym tam na stałe zespołem latarników i została stacją obsługiwaną przez dozorcę.

Fanad i tajemnica zatopionego złota

W pobliżu Fanad Head znajduje się również miejsce związane z jednym z najbardziej niezwykłych wraków I wojny światowej – SS Laurentic. Statek zatonął w styczniu 1917 roku po wejściu na niemieckie miny. Zginęło 354 ludzi. Wrak znajdował się około trzech mil morskich od Fanad Lighthouse.

Laurentic przewoził ogromny transport złota. Po katastrofie rozpoczęła się jedna z najbardziej niezwykłych operacji poszukiwawczych w historii irlandzkiego wybrzeża. Przez siedem lat wykonano ponad 5000 nurkowań, a z wraku wydobyto większość z 3211 sztabek złota. 22 sztabki nigdy nie zostały odnalezione.

Jeszcze jeden wrak – HMS Audacious

Okolice Fanad Head były niebezpieczne również podczas I wojny światowej. 24 października 1914 roku brytyjski pancernik HMS Audacious wpłynął na niemiecką minę na północny zachód od Fanad Head. Okręt nie zatonął podczas walki – został utracony podczas ćwiczeń. Jego około 900-osobową załogę udało się uratować. Próbowano nawet odholować jednostkę w kierunku Lough Swilly, a w operacji uczestniczył między innymi RMS Olympic, siostrzany statek słynnego Titanica. Ostatecznie ciężkie fale zerwały liny holownicze i Audacious zatonął.

Latarnia, która pomagała innym latarniom

W 1969 roku przy Fanad Head powstało lądowisko dla helikopterów. Nie chodziło wtedy o turystów. Latarnia stała się bazą dla obsługi odległych latarni na wyspach Tory i Inishtrahull. Helikoptery mogły dzięki temu znacznie łatwiej dostarczać zaopatrzenie i wymieniać personel pracujący w bardzo trudnych warunkach.

Dzisiaj dawne lądowisko jest częścią historii miejsca. W pobliżu znajduje się również ekspozycja dotycząca latarni, jej mieszkańców i morskiego dziedzictwa Fanad.

Fanad Head dzisiaj

Fanad Head nadal jest czynną latarnią morską i należy do systemu Commissioners of Irish Lights. Jednocześnie stała się jedną z atrakcji turystycznych północnego Donegalu i częścią projektu Great Lighthouses of Ireland. W 2016 roku udostępniono ją zwiedzającym, a odrestaurowane domy dawnych latarników przekształcono w miejsca noclegowe.

I chyba właśnie to robi największe wrażenie: Fanad nie jest zabytkiem, który dawno przestał pełnić swoją funkcję. Latarnia nadal pracuje, tak jak robiła to od 1817 roku. Zmieniły się źródła energii, optyka i sposób obsługi, ale idea pozostała dokładnie taka sama – ostrzegać statki przed niebezpiecznym wybrzeżem.

A krajobraz wokół latarni jest niemal stworzony dla irlandzkich legend. Atlantyk, skaliste klify, gwałtowne sztormy, wraki na dnie morza, zaginione sztabki złota i opowieść o papudze, która miała przeżyć katastrofę całego okrętu. Nic dziwnego, że Fanad Head jest dziś jednym z najbardziej charakterystycznych miejsc północnego Donegal oraz Wild Atlantic Way – słynnej, liczącej około 2500 km trasy turystycznej prowadzącej wzdłuż zachodniego wybrzeża Irlandii, od hrabstwa Donegal na północy aż po hrabstwo Cork na południu.



środa, 25 września 2024

Wild Atlantic Way

 Wild Atlantic Way

Wild Atlantic Way to jedna z najdłuższych i najbardziej malowniczych tras turystycznych na świecie, biegnąca wzdłuż zachodniego wybrzeża Irlandii. Obejmuje około 2500 kilometrów od półwyspu Inishowen w hrabstwie Donegal na północy do Kinsale w hrabstwie Cork na południu. Trasa wiedzie przez dziewicze krajobrazy, klify, urokliwe wioski rybackie i niesamowite formacje skalne. Oto kilka ciekawostek i najważniejszych informacji o Wild Atlantic Way:

1. Najdłuższa wybrzeżowa trasa turystyczna świata

Wild Atlantic Way to najdłuższa wyznaczona trasa przybrzeżna na świecie, oferująca spektakularne widoki na ocean, klify i wyspy. Przebiega przez dziewięć hrabstw zachodniej Irlandii i oferuje niezliczone przystanki na punktach widokowych, które podkreślają piękno wybrzeża.

2. Klify Moheru

Jednym z najbardziej znanych punktów na trasie są Klify Moheru (Cliffs of Moher) w hrabstwie Clare. Mają one około 214 metrów wysokości i oferują niezwykłe widoki na Atlantyk. To jedna z najpopularniejszych atrakcji turystycznych Irlandii, przyciągająca miliony turystów rocznie.

3. Półwysep Dingle

Półwysep Dingle to jedno z najbardziej malowniczych miejsc na trasie. Wioska Dingle, znana ze swojego uroku, tradycyjnej muzyki irlandzkiej i lokalnych festiwali, jest obowiązkowym przystankiem. Warto również zwrócić uwagę na niesamowitą trasę wokół półwyspu, z widokiem na Atlantyk i odległe Wyspy Blasket.

4. Ring of Kerry

Wild Atlantic Way obejmuje także słynny Ring of Kerry, czyli okrężną trasę w hrabstwie Kerry, która prowadzi przez malownicze góry, jeziora i nadmorskie wioski. Trasa ta jest szczególnie popularna wśród turystów, którzy szukają widoków na surowe krajobrazy oraz tradycyjnej irlandzkiej atmosfery.

5. Malin Head – najdalej wysunięty punkt Irlandii

Trasa rozpoczyna się lub kończy (w zależności od kierunku podróży) w Malin Head, najdalej na północ wysuniętym punkcie Irlandii. To miejsce jest popularne wśród miłośników dzikiej przyrody, ponieważ można tam obserwować ptaki morskie i foki, a także w sprzyjających warunkach zorze polarne.

6. Wyspy Aran

Na trasie Wild Atlantic Way można dotrzeć również do Wysp Aran, trzech wysp na zachód od wybrzeża hrabstwa Galway. Są one znane ze swojej surowej urody, kamiennych murków, klifów i wyjątkowej kultury, w tym silnej tradycji języka irlandzkiego.

7. Slieve League – najwyższe klify morskie w Irlandii

Kolejnym imponującym punktem na trasie są Slieve League w hrabstwie Donegal. Te majestatyczne klify są jednymi z najwyższych w Europie, osiągając wysokość 601 metrów, co czyni je wyższymi niż Klify Moheru.

8. Dziedzictwo celtyckie

Na Wild Atlantic Way można natknąć się na liczne zabytki związane z historią i dziedzictwem celtyckim. Wiele miejsc na trasie ma starożytne kamienne forty, takie jak Dun Aengus na Wyspach Aran, czy kamienne wieże i okrągłe kościoły.

9. Surfing i sporty wodne

Zachodnie wybrzeże Irlandii, zwłaszcza hrabstwa Sligo i Donegal, są popularne wśród surferów ze względu na silne fale Atlantyku. Miejsca takie jak Bundoran czy Strandhill oferują doskonałe warunki do uprawiania surfingu, kajakarstwa morskiego i kitesurfingu.

10. Dzika przyroda

Podróżując wzdłuż Wild Atlantic Way, można napotkać wiele gatunków dzikiej przyrody, w tym delfiny, foki, wieloryby, a także wiele ptaków morskich. Obserwowanie delfinów i wielorybów, zwłaszcza w okolicach hrabstw Kerry i Cork, jest popularną atrakcją dla turystów.

11. Latarnie morskie i zamki

Trasa oferuje również liczne historyczne budowle, takie jak zamki i latarnie morskie, które są rozsiane wzdłuż wybrzeża. Jednym z bardziej znanych zamków jest Dunluce Castle na północnym wybrzeżu, blisko Giant’s Causeway.

Wild Atlantic Way to trasa, która łączy dziką przyrodę, bogatą kulturę, historię i niezwykłe krajobrazy, czyniąc ją obowiązkową dla każdego, kto chce poznać prawdziwe oblicze Irlandii.







Polecany post

Zamek Bran – historia „zamku Draculi” i legendy Transylwanii

Zamek Bran – historia „zamku Draculi” i legendy Transylwanii Zamek Bran jest jednym z tych miejsc, w których granica między historią a lege...